© Opublikowal miro 2010
Na jurajskim szlaku
Rzecz się działa pod koniec XVIIwieku. Niejaki Stanisław Warszycki /Kasztelan krakowski/,
właściciel ogromnych posiadłości ziemskich na Wyżynie Krakowsko- Wieluńskiej. Posiadał
m. in. Danków, Mrzygłód, Włodowice, Kromołów, Ogrodzieniec, Pilicę.Pośrodku jego posiadłości
była sobie jedna nieduża wieś parafialna gdzie dziedzicem był Wojciech Giebułtowski syn Jana,
a wieś nazywała się Skaszyce /obecnie Skarżyce/. Warszycki zapragnął nabyć tą posiadłość, jednak Dziedzic
Skarżycki za żadną cenę nie chciał sprzedać wsi, ani zamienić na inne dobra. Warszycki chwycił się podstępu.
By osiągnąć swój cel zaprosił wczesną wiosną 1697 roku Wojciecha Giebułtowskiego wraz z rodziną do
zamku w Dankowie i przez kilka tygodni gościł, bawił, suto karmił, honorował jak największego pana, czym
bardzo ambicje jego połechtał W tym czasie słudzy Warszyckiego chałupy we wsi rozebrali, ziemię , drogi
zaorali i posiali na niej zboże.Kiedy już Dziedzic Skarżyc chciał wrócić do swoich posiadłości ,długo krążył
koło nich, ale trafić nie mógł, gdyż nigdzie nie było wsi śladu, a wokół zieleniło się młode zboże.Kiedy
wreszcie odkrył prawdę, wrócił do Dankowa z awanturą, ale Warszycki przyjął go nadzwyczaj uprzejmie.
Za poniesione straty i na odbudowę wsi wypłacił Giebułtowskiemu do ręki 1200 złotych. Była to suma znacznie
przekraczająca rzeczywistą wartość wsi.Dziedzic Skarżyc przekonał się na własnej skórze o dziwnych
rzeczach wyprawianych przez Warszyckiego.
Kosiński A.A: „ Miasta, wsie i zamki polskie” Wilno 1851
W.L. „ Dzieje Olkusza i okolic”