Publikowane informacje o Skarżycach m.in.
w przewodnikach turystycznych podają, jakoby
to peryferyjne wiejskie osiedle
Zawiercia
wzmiankowane było dopiero w 1327 lub1328
roku, kiedy to król Władysław Łokietek nadał je we
władanie i czerpanie zysków z tutejszych dóbr,
klasztorowi kanoników w
Mstowie w zamian za
Włodowice. Witoldowi Leśniakowi udało się dotrzeć do jeszcze starszych zapisków - w dokumentach zakonu Benedyktynów w Tyńcu. Świadczą one , że Skarżyce (znane dawniej pod nazwą:
Skaszice, Saszice) pochodzą z 1105 r., kiedy to
ówczesny papież Kalikst II, za zezwoleniem Bolesława Krzywoustego zatwierdza wszelkie posiadłości nadane klasztorowi Benedyktynów w
Tyńcu.
Za cennymi informacjami
Witold Leśniak,
skarżyczanin z dziada pradziada
musiał się sporo najeździć. Odwiedził m.in.
Mstów , Częstochowę, Kraków, Kielce. Gdyby
nie ograniczone możliwości, pojechałby i dalej.
Ma jednak wielu pomocników swej detektywistycznej pracy. Ze Skarżyc wywodzi się bardzo
wielu księży ( obecnie 10. jest na parafiach oraz
2zakonników), którzy pośrednio umożliwiają mu
dostęp do wielu archiwalnych ksiąg i zapisków
kościelnych, publicznie nie udostępnionych. Od
wielu lat w swoim domu nocuje pielgrzymów ze
Skałki, Wolbromia. Były z nimi kiedyś dwie profesorki z Uniwersytetu Jagielońskiego. Od słowa
do słowa zgadali się o rodzinnej miejscowości
sołtysa i jego rodzącej się historycznej pasji.
-Poprosiłem panie, by dały mi znać, jeśli natrafią na jakieś zapiski o Skarżycach. Po trzech
latach dzwonią , że w II tomie kronik Jana Długosza znajdę coś ciekawego - opowiada Witold Leśniak. -Gdy zacząłem wertować książki, znajomy
historyk podpowiedział mi , że informacjami historycznymi nie do przecenienia są podania ludowe, pielęgnowane i przekazywane z pokolenia na
pokolenie. Zacząłem zapisywać wszystkie informacje, do których udało mi się dotrzeć. Na początku nie wiedziałem , że bardzo ważną rzeczą
jest podawanie źródła tych informacji, a więc tytułu książki, autora, strony, roku wydania. Musiałem uzupełniać te braki.
Z okien domu państwa Leśniaków widać
Grodzisko, wzgórze, na którym w IX i X wieku
rozlokowane było podgrodzie Ziemowita,
pradziada Mieszka I. Ziemie te były wtedy zwane
krainą zewsząd otoczone białymi skałami. Charakterystyczna skała, obecnie tuż za granicą miejscowości - Okiennik Wielki, kryje w sobie ślady
bytności plemion z okresu paleolitu. Cały teren
Skarżyc i okolic usiany jest stanowiskami archeologicznymi - specjaliści rozpoczęli tu badania w
1911 r. Znaleziska zostały wywiezione do muzeów w Krakowie, Poznaniu i Lublinie. Sołtysowi
udało się dotrzeć do informacji, że na tych terenach w czasach pogańskich wierzono w świętą
krowę.
|

Witold
Leśniak z kilkoma historycznymi dokumentami, m.in. księgą
meldunkową Skarżyc i osobistymi
notatkami ks. A. Niedermana oraz
zdjęciem z zakończenia roku szko- lnego 1935/36- uczniowie na tle
szkoły w Skarżycach mieszczącej się
wówczas w domu prywatnym Jana
Jaworskiego. Od 1920 do 1939 r. ze
względu na brak odpowiedniego budynku, nauczanie odbywało się
w wynajmowanych izbach w domach
prywatnych. Wyjątkiem był okres
od pożaru wsi 30 marca 1931 r. do 1932r. kiedy nauczanie odbywało się
w zamieszkiwanych przez pogorzelców barakach.
Każde wzgórze w Skarżycach
ma swoją nazwę.
Oprócz wspomnianego grodziska, Skarżyce otaczają: Kaliska, Kobylinka i najwyższe wzgórze -Zobuce, z którego przy dobrej
pogodzie roztaczają się piękne widoki m.in.: na
zamki w Smoleniu i Podzamczu.
Dzieje tych terenów wiążą Skarżyce na przemian z dobrami królewskimi i kościelnymi.
W ręce prywatne trafiają dopiero w 1583 r., kiedy
szlachcic Mikołaj Brzeski przejmuje dobra skarżyckie w zamian za wybudowanie kościoła ( w tym czasie szerzy się kalwinizm - arianie zajmują kościół w pobliskim Kromołowie ).
Wypędzony proboszcz z Kromołowa ma w Skarżycach
dom i sprawuje pieczę nad tutejszym kościołem,
powstałym w wyniku dobudowania do drewnianej wówczas wieży obronnej, nawy i trzech kopuł.
Pan Leśniak znalazł dokumenty świadczące
o tym, że podczas przeprowadzonej w latach
1595- 1599 wizytacji Diecezji Krakowskiej przez
Biskupa Jerzego Radziwiłła, w Skarżycach istniała już szkoła. Szkolnictwo w tej miejscowości
było kilkakrotnie wystawiane na próbę, odtwarzane wysiłkiem pokoleń lokalnej społeczności
( warto zapoznać się z lekturą strony internetowej Skarżyc). Istniało z przerwami aż do 1996 r. kiedy
|
zostało
zlikwidowane uchwałą
radnych, a budynek przekazany
został strażakom z OSP.
Ciekawostką Skarżyc jest dawna
tradycja hodowli owiec, która ze
względu na ubogie ziemie rozwijała
się tutaj od XVI aż do XIX w., kiedy ziemię
rozdano chłopom. Znajdowały się tu trzy
owczarnie: przy dworze, w Pieckach i na
dwóch dużych łanach księdza proboszcza
skarżyckiego.
Wełnę i futra wysyłano aż na dwory do Krako-
wa. Do dzisiaj, u jednego z mieszkańców zacho-
wał się naznaczony zębem czasu kołowrotek.
-Nigdy wcześniej nie interesowałem się hi -
storią, ale teraz poświęcam jej każdą
wolną
chwilę.To moje hobby.Gdyby tak zsumować czas
poświęcony na wyjazdy , szukanie i zapisywanie
informacji , spisywanie różnych historii zasłysza-
nych u ludzi , zbieranie artykułów prasowych, na
pewno uzbierałby się już rok - przyznaje Witold
Leśniak. - To, co uda mi się znaleźć, nie zatrzy-
muję dla siebie - przekazuję innym. Wspólnie z
bratem założyliśmy stronę internetową , gdzie
można znależć także aktualności z życia
miesz-
kańców Skarżyc. Wiem, że mieszkańcy śledzą
wpisy na stronie. Mogą tu przeczytać o dodanym
przez siebie kawałku historii, zobaczyć swoje stare zdjęcia. Wnuczek woła
: - babciu jesteś w komputerze , a ona się dziwi - skąd się tam wzięła
? Z początku ludzie z nieufnością podcho-
dzili do moich poszukiwań. Mówili : - coś tam Leśniak znowu wymyślił
?, po co ci to ? Teraz udostępniają stare książki , zdjęcia. Starsi
ludzie zapraszają - przyjdź do mnie, to ci coś opowiem . Jedną z osób
, dzięki której zajmuję się historią Skarżyc jest postać ks.
Niedermana, proboszcza tutejszej parafii w latach 1935 - 1970. byłem jego
ministrantem , pozwalał mi wchodzić na strych, gdzie miał dużo różnych
starych książek, opowiadał ciekawe |
historie. Proboszcz przetłumaczył
z łaciny na polski 2 tomy z informacjami o Skarżycach. Udostępniał je
nauczycielkom, które fragmenty czytały dzieciom. To właśnie te zapiski w
sta - rych zeszytach odszukałem po latach , gdy postanowiłem zająć się
historią Skarżyc. Wierzę , że tomiska są jeszcze u ludzi i ktoś
zdecyduje się je pokazać.
Ludzie przekazali mi już m.in. kronikę wsi ,prowadzoną przez ks.
Niedermana od momentu objęcia przez niego probostwa
aż do śmierci w 1970 r.
Ksiądz
Alfons Niederman , emigrant ze Szwajcarii, był niezwykle barwną postacią
w życiu Skarżyc. Posiadał wiele praktycznych umiejętności i fachów : władał
biegle 7 językami, zajmował się zbieraniem ziół, leczeniem, miał
laboratorium, w którym na podstawie analizy moczu rozpoznawał choroby,
mechanizował. Kiedy przybył do Skarżyc w grudniu 1935r., zastał
zniszczoną drewnianą plebanię.
Już we wrześniu 1936 r. wprowadził się do nowej , murowanej - sam też
uczestniczył
w pracach budowlanych.
W 1937 r. powstał z jego inicjatywy Dom Parafialny , tzw. Organistówka ,
gdzie toczyło się życie kulturalne wsi.
Żyjąc na granicy ubóstwa, potrafił
zmotywować ludność do działania.
Wspierał ją i potrafił pomóc w ciężkich chwilach, zwłaszcza po pożarze
wsi w 1931 r. czy podczas okupacji.
Był otwarty na nowinki techniczne i chciał je rozpropagować wśród
mieszkańców.
Sprowadził do Skarżyc pierwsze radio, telewizor , samochód , motor.
Zamontował megafony na słupach we wsi, żeby mieszkańcy mogli słuchać
radia,
a telewizor trafił do szkoły ( więcej na stronie internetowej Skarżyc ).
- Odnajdywanie śladów
przeszłości
daje powód do zastanowienia się nad tożsamo-
ścią własną i poprzednich pokoleń.
Poznaję wielu ciekawych i życzliwych osób.
Zupełnie wciągnęło mnie zgłębianie historii tego , w czym także sam
uczestniczę , tworzę.
Pozostało jeszcze wiele zagadek do wyjaśnienia , np. rok wyzwolenia Skarżyc
- doszukałem się danych , które mówią , że
to w 1944, a nie 1945 roku - mówi Witold Leśniak.
- W tym roku powinniśmy obchodzić 900 - lecie
Skarżyc . Wydawało mi się , że inicjatywa uroczystości z tej okazji
powinna wyjść od mieszkańców sołectwa. Niestety zabrakło pasjonatów,
którzy podchwyciliby pomysł uczczenia tak znaczącego jubileuszu.
Anna
Ślusarczyk
|