Co piszczy w prasie

            Strażnik przeszłości

Witold Leśniak, sołtys Skarżyc, zajmuje się poszukiwaniami śladów przeszłości swojej małej ojczyzny.
Można powiedzieć, że jest kustoszem historii i pamięci o tej miejscowości. Już od 8 lat podejmowane
wędrówki "wstecz", doprowadziły go do wielu zaskakujących odkryć. Jedno z nich pozwala
mu nawet podważać znane dotychczas fakty historyczne. Do porządkowania i archiwizowania
informacji o Skarżycach natchnęła go 800-letnia rocznica powstania Kromołowa:
-przecież Skarżyce są starsze- powiedział wtedy do siebie. Aktualności z życia Skarżyc,
w których obecnie jest 431. stałych i 62 sezonowych mieszkańców, ale też liczne
fragmenty barwnej historii miejscowości, można znaleźć na jedynej w powiecie
zawierciańskim stronie internetowej sołectwa: www.skarzyc
emiro.republika.pl.

Publikowane informacje o Skarżycach m.in. w przewodnikach turystycznych podają, jakoby to peryferyjne wiejskie osiedle Zawiercia wzmiankowane było dopiero w 1327 lub1328 roku, kiedy to król Władysław Łokietek nadał je we władanie i czerpanie zysków z tutejszych dóbr, klasztorowi kanoników w Mstowie w zamian za Włodowice. Witoldowi Leśniakowi udało się dotrzeć do jeszcze starszych zapisków - w dokumentach zakonu Benedyktynów w Tyńcu. Świadczą one , że Skarżyce (znane dawniej pod nazwą: Skaszice, Saszice) pochodzą z 1105 r., kiedy to ówczesny papież Kalikst II, za zezwoleniem Bolesława Krzywoustego zatwierdza wszelkie posiadłości nadane klasztorowi Benedyktynów w Tyńcu.
Za cennymi informacjami
Witold Leśniak, skarżyczanin z dziada pradziada musiał się sporo najeździć. Odwiedził m.in. Mstów , Częstochowę, Kraków, Kielce. Gdyby nie ograniczone możliwości, pojechałby i dalej. Ma jednak wielu pomocników swej detektywistycznej pracy. Ze Skarżyc wywodzi się bardzo wielu księży ( obecnie 10. jest na parafiach oraz 2zakonników), którzy pośrednio umożliwiają mu dostęp do wielu archiwalnych ksiąg i zapisków kościelnych, publicznie nie udostępnionych. Od wielu lat w swoim domu nocuje pielgrzymów ze Skałki, Wolbromia. Były z nimi kiedyś dwie profesorki z Uniwersytetu Jagielońskiego. Od słowa do słowa zgadali się o rodzinnej miejscowości sołtysa i jego rodzącej się historycznej pasji. -Poprosiłem panie, by dały mi znać, jeśli natrafią na jakieś zapiski o Skarżycach. Po trzech latach dzwonią , że w II tomie kronik Jana Długosza znajdę coś ciekawego - opowiada Witold Leśniak. -Gdy zacząłem wertować książki, znajomy historyk podpowiedział mi , że informacjami historycznymi nie do przecenienia są podania ludowe, pielęgnowane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zacząłem zapisywać wszystkie informacje, do których udało mi się dotrzeć. Na początku nie wiedziałem , że bardzo ważną rzeczą jest podawanie źródła tych informacji, a więc tytułu książki, autora, strony, roku wydania. Musiałem uzupełniać te braki. Z okien domu państwa Leśniaków widać Grodzisko, wzgórze, na którym w IX i X wieku rozlokowane było podgrodzie Ziemowita, pradziada Mieszka I. Ziemie te były wtedy zwane krainą zewsząd otoczone białymi skałami. Charakterystyczna skała, obecnie tuż za granicą miejscowości - Okiennik Wielki, kryje w sobie ślady bytności plemion z okresu paleolitu. Cały teren Skarżyc i okolic usiany jest stanowiskami archeologicznymi - specjaliści rozpoczęli tu badania w 1911 r. Znaleziska zostały wywiezione do muzeów w Krakowie, Poznaniu i Lublinie. Sołtysowi udało się dotrzeć do informacji, że na tych terenach w czasach pogańskich wierzono w świętą krowę.












Witold Leśniak z kilkoma historycznymi dokumentami, m.in. księgą
meldunkową Skarżyc i osobistymi 
notatkami ks. A. Niedermana oraz
zdjęciem z zakończenia roku szko- lnego 1935/36- uczniowie na tle 
szkoły w Skarżycach mieszczącej się
wówczas w domu prywatnym Jana
Jaworskiego. Od 1920 do 1939 r. ze
względu na brak odpowiedniego budynku, nauczanie odbywało się 
w wynajmowanych izbach w domach
prywatnych. Wyjątkiem był okres 
od pożaru wsi 30 marca 1931 r. do 1932r. kiedy nauczanie odbywało się 
w zamieszkiwanych przez pogorzelców barakach. 

Każde wzgórze w Skarżycach ma swoją nazwę. Oprócz wspomnianego grodziska, Skarżyce otaczają: Kaliska, Kobylinka i najwyższe wzgórze -Zobuce, z którego przy dobrej pogodzie roztaczają się piękne widoki m.in.: na zamki w Smoleniu i Podzamczu.     Dzieje tych terenów wiążą Skarżyce na przemian z dobrami królewskimi i kościelnymi. W ręce prywatne trafiają dopiero w 1583 r., kiedy szlachcic Mikołaj Brzeski przejmuje dobra skarżyckie w zamian za wybudowanie kościoła ( w tym czasie szerzy się kalwinizm - arianie zajmują kościół w pobliskim Kromołowie ). Wypędzony proboszcz z Kromołowa ma w Skarżycach dom i sprawuje pieczę nad tutejszym kościołem, powstałym w wyniku dobudowania do drewnianej wówczas wieży obronnej, nawy i trzech kopuł.      Pan Leśniak znalazł dokumenty świadczące o tym, że podczas przeprowadzonej w latach 1595- 1599 wizytacji Diecezji Krakowskiej przez Biskupa Jerzego Radziwiłła, w Skarżycach istniała już szkoła. Szkolnictwo w tej miejscowości było kilkakrotnie wystawiane na próbę, odtwarzane wysiłkiem pokoleń lokalnej społeczności ( warto zapoznać się z lekturą strony internetowej Skarżyc). Istniało z przerwami aż do 1996 r. kiedy
 

     

 

 

zostało 
zlikwidowane uchwałą 
radnych, a budynek przekazany 
został strażakom z OSP.
Ciekawostką Skarżyc jest dawna 
tradycja hodowli owiec, która ze 
względu na ubogie ziemie rozwijała 
się tutaj od XVI aż do XIX w., kiedy ziemię 
rozdano chłopom. Znajdowały się tu trzy
owczarnie: przy dworze, w Pieckach i na 
dwóch dużych łanach księdza proboszcza
skarżyckiego. 
Wełnę i futra wysyłano aż na dwory do Krako-
wa. Do dzisiaj, u jednego z mieszkańców zacho-
wał się naznaczony zębem czasu kołowrotek.

       -Nigdy wcześniej nie interesowałem się hi -
storią, ale  teraz  poświęcam  jej  każdą  wolną
chwilę.To moje hobby.Gdyby tak zsumować czas
poświęcony na wyjazdy , szukanie i zapisywanie
informacji , spisywanie różnych historii zasłysza-
nych u ludzi , zbieranie artykułów prasowych, na
pewno uzbierałby się już rok -
przyznaje Witold
Leśniak. -
To, co uda mi się znaleźć, nie zatrzy-
muję dla siebie - przekazuję innym. Wspólnie z
bratem założyliśmy stronę internetową , gdzie
można znależć także aktualności z życia
miesz-
kańców Skarżyc. Wiem, że mieszkańcy śledzą
wpisy na stronie. Mogą tu przeczytać o dodanym 
przez siebie kawałku historii, zobaczyć swoje stare zdjęcia. Wnuczek woła : - babciu jesteś w komputerze , a ona się dziwi - skąd się tam wzięła ? Z początku ludzie z nieufnością podcho-
dzili do moich poszukiwań. Mówili : - coś tam Leśniak znowu wymyślił ?, po co ci to ? Teraz udostępniają stare książki , zdjęcia. Starsi ludzie zapraszają - przyjdź do mnie, to ci coś opowiem . Jedną z osób , dzięki której zajmuję się historią Skarżyc jest postać ks. Niedermana, proboszcza tutejszej parafii w latach 1935 - 1970. byłem jego ministrantem , pozwalał mi wchodzić na strych, gdzie miał dużo różnych starych książek, opowiadał ciekawe


historie. Proboszcz przetłumaczył z łaciny na polski 2 tomy z informacjami o Skarżycach. Udostępniał je nauczycielkom, które fragmenty czytały dzieciom. To właśnie te zapiski w sta - rych zeszytach odszukałem po latach , gdy postanowiłem zająć się historią Skarżyc. Wierzę , że tomiska są jeszcze u ludzi i ktoś zdecyduje się je pokazać.
Ludzie przekazali mi już m.in. kronikę wsi ,prowadzoną przez ks. Niedermana od momentu objęcia przez niego probostwa 
aż do śmierci w 1970 r.

     Ksiądz Alfons Niederman , emigrant ze Szwajcarii, był niezwykle barwną postacią 
w życiu Skarżyc. Posiadał wiele praktycznych umiejętności i fachów : władał biegle 7 językami, zajmował się zbieraniem ziół, leczeniem, miał laboratorium, w którym na podstawie analizy moczu rozpoznawał choroby, mechanizował. Kiedy przybył do Skarżyc w grudniu 1935r., zastał zniszczoną drewnianą plebanię. 
Już we wrześniu 1936 r. wprowadził się do nowej , murowanej - sam też uczestniczył 
w pracach budowlanych.
W 1937 r. powstał z jego inicjatywy Dom Parafialny , tzw. Organistówka , gdzie toczyło się życie kulturalne wsi. 
Żyjąc na granicy ubóstwa, potrafił
zmotywować ludność do działania.
Wspierał ją i potrafił pomóc w ciężkich chwilach, zwłaszcza po pożarze wsi w 1931 r. czy podczas okupacji.
Był otwarty na nowinki techniczne i chciał je rozpropagować wśród mieszkańców.
Sprowadził do Skarżyc pierwsze radio, telewizor , samochód , motor.
Zamontował megafony na słupach we wsi, żeby mieszkańcy mogli słuchać radia,
a telewizor trafił do szkoły ( więcej na stronie internetowej Skarżyc ).

- Odnajdywanie śladów przeszłości
daje powód do zastanowienia się nad tożsamo-
ścią własną i poprzednich pokoleń.
Poznaję wielu ciekawych i życzliwych osób.
Zupełnie wciągnęło mnie zgłębianie historii tego , w czym także sam uczestniczę , tworzę.
Pozostało jeszcze wiele zagadek do wyjaśnienia , np. rok wyzwolenia Skarżyc - doszukałem się danych , które mówią , że 
to w 1944, a nie 1945 roku -
mówi Witold Leśniak.
- W tym roku powinniśmy obchodzić 900 - lecie
Skarżyc . Wydawało mi się , że inicjatywa uroczystości z tej okazji powinna wyjść od mieszkańców sołectwa. Niestety zabrakło pasjonatów, którzy podchwyciliby pomysł uczczenia tak znaczącego jubileuszu. 

Anna   Ślusarczyk    

Gazeta Zawierciańska - Jura